Tydzień później, wciąż znajdujemy błoto
Weekend pełen Bukhanków, ognisk, lekcji offroadowych, lin ratunkowych i tego rodzaju pięknego chaosu, który rozumie tylko ta społeczność.
Fotografia: Chris Heijmans
Tydzień później wciąż znajdujemy błoto. Pod dywanikami, za pedałami, gdzieś w uszczelkach drzwi i prawdopodobnie w miejscach, które UAZ nigdy oficjalnie nie zaprojektował, by trzymać błoto.
To może oznaczać tylko jedno: spotkanie Aanmodderaars w Land van Maas en Waal było dokładnie tym, czym miało być.
Od 12 do 14 czerwca 2026 Bukhanki znów zebrały się na weekend pełen jazdy, biwakowania, śmiechu, majsterkowania, ugrzęźnięć, wyciągania i zbierania historii. Nie wypolerowane. Nie perfekcyjnie zorganizowane. Po prostu Bukhanki, ludzie, błoto i ten rodzaj pięknego chaosu, na którym opiera się ta społeczność.
Obejrzyj film podsumowujący tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=vb3Xueb46Fo
Aanmodderen z wielkiej litery A
Ta edycja od początku była inna. Nie tylko spokojna jazda i pole namiotowe pełne UAZ-ów, ale weekend z prawdziwymi wyzwaniami offroadowymi. Teren w Land van Maas en Waal miał wszystko, czego Bukhanka potrzebuje, by poczuć się ważna: las, otwarte pola, wodę, koleiny, błoto i wystarczająco dużo niepewności, by utrzymać emocje.
Niektóre odcinki wyglądały niewinnie. To zwykle te niebezpieczne. Nim się obejrzysz, Bukhanka stoi po kostki, po kolana lub filozoficznie głęboko w błocie, a pojawia się pytanie: jedziemy dalej, czy udajemy, że to był dokładnie plan?
Z Aanmodderaars odpowiedź zwykle brzmi: oba.
Poznawanie możliwości Bukhanki
To, co uczyniło to spotkanie wyjątkowym, to profesjonalne wskazówki offroadowe na trasie. Dla wielu kierowców była to świetna okazja, by odkryć, co ich Bukhanka naprawdę potrafi. A może jeszcze ważniejsze: na co sami się odważą.
Bukhanka potrafi wiele, ale wymaga czegoś w zamian. Zachowaj spokój, patrz uważnie, wyczuj, co robi pojazd, czasem się zaangażuj, czasem się wycofaj. To nie nowoczesny SUV, który rozwiązuje wszystko za ciebie. To prosta, uparta maszyna, która współpracuje z tobą, o ile masz choćby minimalne pojęcie, co robisz.
Początkujący mogli zyskać pewność siebie, doświadczeni kierowcy mogli uczynić jazdę tak interesującą, jak chcieli, a pod koniec dnia każdy miał przynajmniej jedną nową historię.
Czyste pojazdy są tymczasowe. Dobre historie zostają na dłużej.
Ratownictwo to część gry
Utknąć to część błotnej jazdy. Nie jako porażka, ale jako element programu. Dlatego warsztat ratowniczy idealnie pasował do tego weekendu.
Wyciągarki, pasy ratownicze, liny, hi-lifty, bezpieczne ratowanie pojazdu i wiedza, co robić zanim faktycznie będzie to potrzebne. To jest rodzaj wiedzy, której zdecydowanie lepiej nauczyć się podczas spotkania niż samemu w suchym rowie. Albo trochę mniej suchym.
Ludzie obserwowali, śmiali się, pomagali i uczyli. I jak zawsze z Aanmodderaars, gdy jedna osoba utknie, połowa grupy pojawia się w kilka minut. Jeden z pasem ratowniczym, drugi z radą, a co najmniej trzech z komentarzami, które technicznie nic nie rozwiązują, ale ratują atmosferę.




Kemping, ognisko i opowieści o Bukhance
Choć jazda była świetna, najlepsze mogło być wszystko, co działo się wokół pojazdów. Kemping, teren, ognisko, grill, dzieci, psy, opowieści i niekończące się rozmowy o częściach, wyjazdach, dziwnych dźwiękach, przeciekach i „tak, mój też tak ma”.
To jest prawdziwa siła tej społeczności. Bukhanka nigdy nie jest tylko pojazdem. To temat do rozmowy, towarzysz podróży, warsztat na kółkach, a czasem bardzo skuteczny sposób na zdobycie nowych przyjaciół.
Każdy bus ma swoją historię. Niektóre wciąż trochę błyszczą. Inne noszą swoje przygody bardzo widocznie. Wgniecenia, błoto, naklejki, sprytne rozwiązania, wątpliwe rozwiązania i rzeczy, które prawdopodobnie miały być tymczasowe, ale jakoś działają od lat.
Dokładnie tak, jak powinno być.
Tylko Buhanka, ale nigdy sama
Spotkanie Aanmodderaars pozostaje wyjątkowe, bo naprawdę chodzi o Buhankę. Nie o perfekcyjne pojazdy, nie o samochody pokazowe i nie o to, kto ma najdroższy sprzęt. Chodzi o ludzi, którzy rozumieją, dlaczego ten dziwny rosyjski kultowy van wchodzi pod skórę.
Buhankę można kochać i przeklinać w tym samym zdaniu. Stuka, cieknie, skrzypi, zaskakuje i domaga się uwagi. Ale też zabiera tam, gdzie zwykłe vany już się poddały. A gdy coś pójdzie nie tak, zwykle nie staje się to katastrofą. To staje się historią na później.
Dokładnie to pokazał ten weekend.
Dziękujemy wszystkim, którzy to umożliwili
Taki weekend nie dzieje się sam. Za tym stoi organizacja, przygotowania, wynajem terenu, opieka, warsztaty, planowanie trasy i przede wszystkim ogromna miłość do społeczności.
Wielkie podziękowania dla Chrisa Heijmansa za zorganizowanie tego weekendu i tak świetne uchwycenie go na zdjęciach. I oczywiście dziękujemy wszystkim, którzy pomogli uczynić tę edycję kolejną prawdziwą historią Aanmodderaars.
Było też wspaniale zobaczyć, jak świat UAZ nadal się wspiera. UAZ Specials i UAZPARTS.COM zaangażowały się z tej samej miłości do tych upartych maszyn. Nie po to, by przejąć społeczność, ale by pomagać tam, gdzie to możliwe: wiedzą, częściami, doświadczeniem i prostym celem, by jak najwięcej pojazdów UAZ nadal jeździło.
Bo w końcu o to właśnie chodzi. Jeździć razem. Uczyć się razem. Śmiać się, gdy znów coś pójdzie inaczej niż planowano.
Tydzień później
Weekend się skończył. Większość Buhanek wróciła do domu, niektóre czystsze, inne mniej. Pralki pracowały na pełnych obrotach. Pewnie w czyimś śpiworze nadal jest piasek. A gdzieś, gdy otwierają się drzwi, kolejna część Land van Maas en Waal wypada z gumowej uszczelki.